Okres wojny i lata późniejsze

M. Saramowicz (abs. 1937 r.) Fizyczne unicestwienie naszej szkoły w Żyrowicach dopełniła powojenna zmiana wschodniej granicy Polski, lecz jesteśmy przekonani, że ta sztuczna bariera nie jest w stanie zatrzeć pamięci i naszego związku  uczuciowego z miejscem, gdzie jako młodzi ludzie otoczeni życzliwością wychowawców, zdobywaliśmy nie tylko wiedzę zawodową, ale kształciliśmy swoje charaktery i postawy obywatelskie, uzyskując doskonałe przygotowanie do samodzielnego życia w godności. Stając się spadkobiercami dobrych tradycji naszej szkoły, oddaliśmy wszystkie swe siły, doświadczenie i energię do dyspozycji powojennej Polski, bez stawiania żadnych wstępnych warunków.

W okresie II wojny światowej (1939 – 1945), jak wynika z zamieszczonych w „Księdze…” wykazów, życie straciło 62 uczniów żyrowickiej szkoły, co stanowi 15% wszystkich wychowanków, 6 osób personelu – 30% stanu z 1939 r. Liczby te zostały udokumentowane relacjami świadków, lecz nie w pełni przedstawiają losy wszystkich nieżyjących lub zaginionych Żyrowiaków, bowiem nie uzyskano kontaktu oraz informacji od wszystkich uczących się w szkole.

Groby Żyrowiaków wyznaczają wszystkie wojenne szlaki, jak również miejsca okupacyjnego terroru i prześladowań.

Wykaz ilościowy zmarłych wychowanków w latach 1939-45

  • Polegli w Kampanii Wrześniowej 1939 r.  – 4
  • Polegli w Kampanii Włoskiej Żołnierze II Korpusu  Wojsk Polskich – 3
  • Polegli lotnicy polscy w Wielkiej Brytanii – 1
  • Zmarli w formacjach polskich na Bliskim Wschodzie – 2
  • Polegli w Armii Ludowej (I armia WP) – 1
  • Zginęli w obozach jenieckich – 3
  • Wcieleni do Armii Czerwonej – 2
  • Wcieleni do armii niemieckiej – 1
  • Zamordowani przez nacjonalistów białoruskich i ukraińskich – 9
  • Zamordowani przez Niemców w akcjach pacyfikacyjnych – 2
  • Zamęczeni w obozach koncentracyjnych – 4
  • Zaginęli na terenach wschodnich w latach 1939 – 45 – 3
  • Rozstrzelani przez Niemców za przynależność do Ruchu Oporu - 10
  • Polegli z bronią w ręku w oddziałach partyzanckich – 2
  • Zginęli w wypadkach w związku z wojną – 4
  • Zmarli przed 1939 rokiem, zaginęli i zmarli w czasie wojny – 11

Razem 62

Wykaz zmarłych nauczycieli, wychowawców i personelu w latach 1939 - 45
Zamordowani w czasie wojny 1939-45  - 5
Emich Tadeusz (nauczyciel)  – rozstrzelany przez Gestapo 14.06.1940 r. w Palmirach
Herbik Stefan (instruktor) – rozstrzelany przez Niemców w 1943 r. w Słonimie
Kukucz Paweł  (instruktor) – zginął w Katyniu
Secheń Romuald (lekarz) – zamordowany przez nacjonalistów ukraińskich w 1943 r.
Solarz Zygmunt (księgowy) - rozstrzelany przez Niemców w 1943 r. w Słonimie
Zmarł w czasie wojny  - 1
Kowalski Józef (nauczyciel)

Podkreślić należy, że druga wojna światowa pochłonęła całą żyrowicką społeczność. Po klęsce wrześniowej, znaczna część Żyrowiaków stanęła w szeregach organizacji podziemnego ruchu oporu lub wstąpiła do partyzanckich oddziałów Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Żyrowiacy zamieszkujący wschodnie tereny Polski, podzielonej układem „Ribbentrop-Mołotow”, ulegli masowej deportacji w głąb ZSRR w lutym 1940 roku. Osoby, które przeżyły ciężkie obozowe warunki, głód i choroby, w 1942 r. wstąpiły do powstającej na Bliskim Wschodzie Armii Polskiej. Nie zabrakło też Żyrowiaków w Powstaniu Warszawskim.

Wspomnienie: Antoni Tronina (abs. 1938 r.)
Dzień 10 lutego 1940 r. był mroźny, a warstwa śniegu była bardzo wysoka, sięgała po pas.[…] Dowiadujemy sie, że wszystkich leśników wywożą do Rosji. Na każdą rodzinę podstawia się jedne sanie i dwóch żołnierzy NKWD. Zabierają całe rodziny. Nikt nie wie w jakim celu.[…]
Potem stopniowo zaczęły nadchodzić listy od pozostałych rodzin. Listy były tragiczne. Ciężka praca fizyczna, bardzo słabe wyżywienie, mieszkanie w skleconych naprędce barakach. Tak wiedzieliśmy więc co się stało z wywiezionymi rodzinami. Część ich była w okolicach Nowosybirska w kopalniach złota, niektórzy w Kraju Ałtańskim pracowali przy żywicowaniu.

Największą grupę aresztowanych i wywiezionych do łagrów wśród Polaków stanowili wojskowi, na drugim miejscu pod względem liczebności wśród Sybiraków byli leśnicy.

Witold Bujak (abs. 1932 r.)„Martyrologia leśników wileńskich” Las Polski nr 18 1994
Po napaści sowieckiej na nasz kraj we wrześniu 1939 niektóre jednostki Przysposobienia Wojskowego istniejące przy nadleśnictwach wystąpiły zbrojnie przeciwko najeźdźcy. Wystąpienia te w obronie ojczyzny kończyły się tragicznie[…] NKWD dobrze zapamiętało tę walkę przeciwko najeźdźcy przez leśników i przy przesłuchaniach i badaniach już w łagrach przypominano nam te wystąpienia przeciwko wrogowi. Ponosiliśmy ciężkie konsekwencje tej nierównej walki kolegów leśników z wrogiem. Miało to wpływ na wysokość otrzymywanych wyroków sadowych.[…] Z reguły leśnikom zarzucano szpiegostwo podczas przesłuchań, zwłaszcza tym, którzy pochodzili z centralnej Polski, a pracowali w sąsiedztwie granicy polsko-bolszewickiej. Takie zarzuty były trudne do odparcia. […]

Żyrowiacy po wojnie włączyli się w upamiętnienie osób, które zginęły w okresie II wojny światowej. Powstało wiele pomników, między innymi: w 1982 r. Tablica Pamiątkowa poświęcona zmarłym Żyrowiakom w Kościele rzymskokatolickim p.w. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Białowieży,

( http://www.zsl.bialowieza.lasy.pl/swz/68-rz/397-kontakty-yrowiakow-z-biaowie-pierwsze-spotkanie.html ),

a w 1986 r. pomnik poświęcony Julianowi Wierzbickiemu „Romanowi” (Upustek koło Augustowa). Wg słów M. Saramowicza pomnik ten ma dodatkową wymowę: widzimy w nim jednocześnie wyraz pamięci o Kolegach poległych na wszystkich frontach drugiej wojny światowej, zamęczonych w obozach zagłady, łagrach i pracy przymusowej.

Wiersz Władysława Rzewnickiego (abs. 1928) napisany z okazji odsłonięcia pomnika „Romana”

Odeszli, choć kiedyś żyli
Młodzi, weseli, radośni
Teraz już od nas ubyli
Nasi Koledzy najdrożsi.

Pamięć o tych co odeszli
Niechaj z naszych serc nie znika:
Za to, że miłość nam nieśli
Zawsze nas wdzięczność przenika.

Polskie coś ukochał lasy,
Przyjęły Cie tu… „Romanie”,
Niech szumią Ci w wieczne czasy,
Za Ojczyzny… miłowanie.

Innych kolegów mogiły
Po całym świecie rozsiane,
Krzyże te miejsca zdobiły,
Teraz może zapomniane.

Bowiem na świecie tak bywa,
Że choć mimo naszej woli
Ktoś drogi od nas ubywa,
A przecież to bardzo boli.

Józef Tadeusz Brodziak (abs. 1939) – Art. w Lesie polskim 22/23 1994  „Wojny, ludzie i lasy”
Ludzie się zmieniają, przemijają pokolenia, przewracają się ustroje polityczne, historia toczy się dalej, lecz lasy pozostają. Trwają wiecznie, na ziemi ojczystej i w historii narodu. Dobrze jest pamiętać, ze dają nam nie tylko: drewno, żywicę, zwierzynę, świeże powietrze, możliwość wypoczynku, lecz w sytuacjach zagrożeń stanowią także miejsce schronienia i obrony, o czym świadczą mogiły, krzyże i kapliczki z kolejnych powstań, wojen. Dlatego, szczególnie o tym patriotycznym i historycznym znaczeniu lasów nie trzeba zapomnieć. Niech młode pokolenia leśników, pamiętają o tym, niech uszanują te miejsca pamięci narodowej i kultywują chlubne tradycje patriotyczne swych przodków. Na zakończenie przytoczę jeszcze słowa, jakie Papież skierował do nas – leśników – w czasie audiencji prywatnej w Watykanie, w listopadzie 1991 roku –„Szanujcie i chrońcie nasze polskie lasy, bo są one wielkim bogactwem narodowym, ostoją patriotyzmu i nadal kryją wiele tajemnic”.

Kolejny, szesnasty rok szkolny 1939 – 40 w Żyrowicach nigdy się nie zaczął, więc uczniowie wszystkich trzech roczników wydziału Leśnego i Rolnego nie mogli już podjąć dalszej nauki. Wojna zadała cios nie tylko ludziom związanym z żyrowicką Szkołą, lecz przede wszystkim samej szkole, bowiem już w drugiej połowie września 1939 r. z premedytacją przystąpiono do jej dewastacji. Podstawowe dokumenty świadczące o funkcjonowaniu polskiej, kresowej szkoły w Żyrowicach zostały zniszczone: akta personalne uczniów i wszystkie dokumenty pracy pedagogicznej, administracyjnej i finansowej. Dużą stratą jest zaginięcie kroniki szkolnej obydwu wydziałów, zawierającej zapisy najważniejszych wydarzeń, imienne wykazy uczniów w poszczególnych latach nauki oraz ich oceny. Spalono wszystkie prace dyplomowe absolwentów, zielniki, gabloty ze zbiorami owadów, rozgrabiono gabinety dydaktyczne, narzędzia i sprzęt mierniczy. Tylko dzięki woźnemu szkoły - panu Kazimierzowi Kellerowi - zawdzięczamy istnienie sztandaru szkolnego. Artykuł o historii sztandaru: http://www.zsl.bialowieza.lasy.pl/swz/63-swzy/393-hs.html

Wspomnienia żony nauczyciela - Ludwika Śliwińska
Wybuch wojny, 1 września 1939 r., nie był dla nas zaskoczeniem. Polska już od wiosny szykowała się do wojny.[…] Słuchaliśmy radiowych wiadomości… jeszcze Westerplatte, jeszcze Warszawa… a może Francja, Anglia. Wszystko zawiodło. Coraz mniej nadziei. Szykowaliśmy się do trudnej zimy: opał, żywność, ciepłe ubrania.
Nadszedł 17 września – o godz. 6 rano stukanie do drzwi… Dyr. Janowski oznajmia drżącym głosem: „Wojska bolszewickie wkroczyły do Polski wzdłuż całej granicy”. Był to cios w plecy, nie mogło być już żadnych złudzeń. O ile pamiętam, była to niedziela. Ks. Ślemp powiadomił nas, że odprawia ostatnie nabożeństwo. Poszliśmy wszyscy do kościoła, z małymi dziećmi na rękach. Nastrój beznadziejny. Kiedy na zakończenie mszy ksiądz zaśpiewał „Zachowaj Panie Rzeczpospolitą…”, wszyscy zaczęli płakać. Ogólny płacz – to na zawsze pozostaje w pamięci…
Po powrocie do domu, zastanawialiśmy się, co dalej… Wiedzieliśmy, że szkoła w dotychczasowym kształcie już nie będzie istnieć. Należało jak najszybciej zabezpieczyć się przed spodziewanym najazdem.[…] 
Powołano tzw. „Komitet”  - jakieś nieznane typy z czerwonymi opaskami. Aresztowano dyr. Janowskiego – umieszczono w Gminie. Resztę personelu męskiego poprowadzono pod konwojem do Szydłowic – sąsiedniego majątku i trzymano w stodole. […] W gmachu szkolnym zostały kobiety z dziećmi. Odmówiono nam wydania mleka ze szkolnego folwarku. Zaczęła się parcelacja inwentarza. Rozdawano chaotycznie i pospiesznie krowy ze szkolnej obory.[…]
Nam polecono opuścić mieszkanie w ciągu dwóch godzin. Członek „Komitetu” – nam przydzielony – wskazywał co możemy zabrać ze sobą. Wzięliśmy więc łóżeczka dziecinne, ubrania, pościel, a reszta „należy do szkoły i jest upaństwowiona. Książki wyrzucane z biblioteczki też możemy zabrać, bo teraz będzie „inaja nauka”.

I jeszcze jedno wspomnienie ucznia  Stefana Drzewakowskiego dotyczące tragicznych dni września 1939r.
Skierowano nas do Słonima, tam zarejestrowaliśmy się w powiatowym biurze i kazano nam czekać. W Słonimie zasiedzieliśmy się trochę i wracaliśmy dość późno. W ciemności, tuż przed Żyrowicami, zatrzymali nas żołnierze radzieccy. Zaprowadzili nas do dowództwa, które jak się okazało znajdowało się w szkole i umieszczono nas w pomieszczeniach kuchennych. Było tam już więcej nam podobnych. Między innymi wprowadzono gajowego szkolnego lasu „Wikni” pana Pióro. Wracał z wojskowych tarapatów do domu i został zatrzymany, okazało się, że podczas naszego pobytu w Słonimie do Żyrowic ściągnęły oddziały wojsk radzieckich, które zakwaterowały się w szkole. W związku z tym wprowadzono godzinę policyjną. Następnego dnia po przesłuchaniu u „komandira” zwolniono nas. Za to zaczęło się piekło dla osób zajmujących pomieszczenia w gmachu szkolnym – zalecono im natychmiastowe opuszczanie mieszkań.[…] Dopóki szkoła nie została zajęta przez wojsko, wierzyliśmy, że nauka będzie kontynuowana w nowych stosunkach. Teraz zaczęliśmy w to wątpić. Jednocześnie skończyły się posiłki w szkolnej stołówce.[…]

Po wojnie Żyrowiacy głęboko przeżywali utratę „swojej” szkoły, a zwłaszcza uczniowie, którym wojna uniemożliwiła ukończenie nauki. Jednak radość wyzwolenia z koszmaru okupacji sprawiła, że Żyrowiacy włączyli się w nurt organizowania zrębów administracji leśnej oraz werbowania i szkolenia pracowników: leśniczych, gajowych, robotników. Usuwali szkody, naprawiali lub budowali osady leśne, chronili lasy przed szkodnictwem, kradzieżami i pożarami.
Należy podkreślić, iż tylko niewielu spośród absolwentów odstąpiło od pracy w lasach. Ponad połowa z nich uzupełniła swoje wykształcenie, ucząc się przeważnie na studiach zaocznych. Większość uzyskała tytuł inżyniera i magistra leśnictwa lub technologii drewna, a kilku zdobyło tytuły doktorskie nauk leśnych.

A jednak...

Mieczysław Saramowicz (abs. 1937):
[…] Zdajemy sobie sprawę, że za licznym już szeregiem naszych zmarłych kryje się dramat osobistych cierpień, upokorzeń i krzywd moralnych doznanych w różnych warunkach i okolicznościach, na całym obszarze podzielonego kraju za przynależność do narodu polskiego.
O wiele boleśniejszy i trudny do zrozumienia stał się nieufny, często wręcz wrogi stosunek sprawujących władzę po wojnie do byłych żołnierzy walczących w polskich formacjach na Zachodzie po zarzutem, że  wybrali „dłuższą drogę do ojczyzny”. Innych szykanowano za przynależność do Armii Krajowej (przeważająca większość naszych kolegów należała i walczyła w szeregach tej organizacji), innych – za odwagę niegodzenia się z narzuconym politycznym systemem i oceną wartości, mimo ich zaangażowania i gorliwości w pracy na rzecz zniszczonego wojną kraju. Trwająca przez wiele lat nieustanna presja psychiczna i stosowanie taktyki dyskryminacji w stosunku do tej grupy rodaków, do jakich zaliczało się także wielu naszych kolegów powracających z Zachodu i z lasu, spychał tych ludzi na margines obywateli drugiej kategorii, miedzy innymi przez niedopuszczenie ich do stanowisk kierowniczych i odpowiedzialnych, zgodnie z ich kwalifikacjami zawodowymi, moralnymi i rzeczywistymi zasługami w walce o sprawiedliwą dla wszystkich Polskę.

Nie zabrakło Żyrowiaków również w szkolnictwie leśnym.
W roku 1945, gdy całe szkolnictwo leśne znajdowało się w stanie ruiny, Ministerstwo Leśnictwa powierzyło udział w jego odbudowie dwóm nauczycielom z Żyrowic. Inż. Czesław Badowski utworzył Gimnazjum Leśne w Zwierzyńcu i był jego pierwszym dyrektorem, zaś inż. Stanisław Morawski zorganizował i kierował Gimnazjum Leśnym w Brynku, a współpracę z nim podjął również  inż. Henryk Eder (twórca ogrodów botanicznych w Żyrowicach, Brynku i Rogowie). Zorganizować trzeba było wszystko – od najpotrzebniejszych mebli, poprzez zwerbowanie personelu pedagogicznego, aż po opracowanie programu nauczania. Od 1948 r. wszyscy trzej nauczycieli pracowali już razem w szkole w Brynku. Starano się wychowywać i nauczać zgodnie z najlepszymi tradycjami żyrowickiej szkoły.
Od 1 maja 1950 r. atmosfera w szkole zmieniła się wraz ze zmianą dyrektora, członka PZPR. Uczniowie z Brynka zostali przeniesieni do Margonina, a uczniowie z Margonina do Brynka.
Nadchodził koniec…

Wspomnienia Antoni Tronina (abs. 1938 i nauczyciela w Brynku)
Większość uczniów przestała się uczyć. […] Każdy nauczyciel miał swojego „opiekuna”, który na zebraniach, tzw. naradach produkcyjnych miał obowiązek krytykować jego pracę.[…] Rozstrzygnięcie przyszło nagle, późnym wieczorem 18 lutego 1951 r. Wtedy to około godz. 18-tej zostaliśmy nagle wezwani na zebranie Rady Pedagogicznej. […] Na wstępie naczelnik kadr oświadczył, że wprawdzie Ministerstwo nie ma zastrzeżeń do pracy, ale „ze względów zasadniczych” większość z nas musi odejść z pracy w szkolnictwie.[…] Kompletnie zaskoczonym nauczycielom oświadczono, że żadne odwołania od tej decyzji nie będą uwzględniane.[…]
Dekrety przeniesień zaczęły przychodzić w kwietniu.[…] W ciągu maja wszyscy dotychczasowi nauczyciele wyjechali do swoich nowych miejsc pracy. Rodziny jeszcze niektórych mieszkały – do czasu otrzymania mieszkań w nowych miejscach. […]

Przedwojenna kadra nauczycielska została pozbawiona pracy, a tym samym wpływu na wychowanie młodzieży. Nieoczekiwane i bezpodstawne usunięcie ze szkoły nauczyciele odebrali jako krzywdę moralną i materialną.
M.Saramowicz (abs. 1937):
Nasi nauczyciele odsunięci od pełnienia swego zawodu, który był ich specjalnością i życiową pasją, zmuszeni zostali do podjęcia pracy i na podrzędnych stanowiskach, z obniżeniem stopni służbowych, jako „kary”. W szczególny sposób szykany dotknęły profesora S. Morawskiego, rzuconego w odległe zakątki kraju, rozdzielonego z najbliższą rodziną, bez możności wspólnego zamieszkania z trojgiem drobnych dzieci, a jednocześnie utrudnianie Mu poszukiwania znośniejszych warunków egzystencji. W 1957 r. wprawdzie nastąpiła formalna rehabilitacja całego usuniętego personelu nauczycielskiego z Brynka, nadeszła jednak zbyt późno, bowiem w okresie minionych sześciu lat „banicji” żyrowiacy nauczyciele zdołali urządzić prywatne życie w innych gałęziach leśnictwa. […]

Uchwałą Rehabilitacyjną z dn. 25 września 1957 r.  (fragment):

Punkt 1.
Uznać usunięcie wyżej podanych osób w 1951 r. z personelu byłego Państwowego Gimnazjum  i Liceum Leśnego w Brynku za krzywdzące dla nich i szkodliwe dla leśnego szkolnictwa zawodowego gdyż:
Wyżej podane osoby miały odpowiednie (a niektóre jak Cz. Badowski, H. Eder, St. Morawski) szczególnie wysokie kwalifikacje do zajmowania stanowisk w szkolnictwie leśnym;
Nauczanie i wychowanie młodzieży przez usunięty personel stało na wysokim poziomie – co stwierdza zarówno opinia szeregu osób przesłuchanych przez Komisję jak też Uchwała I Zjazdu Absolwentów Państwowego Gimnazjum i Liceum Leśnego, który odbył się w dniach 30 czerwca i 1 lipca 1957 r.
[…]
Punkt 2. Zrehabilitować całkowicie wymienione powyżej osoby z zarzutów stawianych im w związku z pracą w Państwowym Gimnazjum i Liceum Leśnym.

2 czerwca 1990 r. Technikum Leśnemu w Brynku nadano imię Stanisława Morawskiego i dokonano odsłonięcia pamiątkowych tablic poświęconych pamięci patrona szkoły i nauczycieli bezpodstawnie usuniętych w 1951 r., w 15.09.2007 r. w szkole w Zwierzyńcu upamiętniono tablicą inż. Czesława Badowskiego, a 5.06.1998 r. w ogrodzie botanicznym w Brynku osobę inż. Henryka Edera.

Fragment przemówienia wygłoszonego przez A. Troninę 2.06.1990 r. na uroczystości nadania imienia St. Morawskiego TL w Brynku.
[…] Kochany Profesorze – dzisiejsza uroczystość nadania tutejszemu Technikum twego imienia jest naszym świętem, twoich uczniów żyjących. Daje satysfakcję spłacenia tobie naszego długu wdzięczności. Chcemy jednak zrobić coś dla Ciebie. Wszak Ty wierzyłeś i większość z nas wierzy, że byt człowieka nie kończy się na tym cmentarnym grobie.
Wdzięczni Bogu za to, że zaistniały warunki umożliwiające nam rozpoczęcie dzisiejszej uroczystości Mszą św. koncelebrowaną przez ks. biskupa, prosimy Boga niechaj ta M. B. Żyrowicka, którą tak czciłeś za życia, mówiąc słowami Mickiewicza „przenosi duszę Twoją utęsknioną do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych”, a więc do tych terenów, gdzie urodziłeś się, które kochałeś i tęskniłeś za nimi, a do których w ostatnich 45 latach swojego życia nie mogłeś powrócić.

Anna Kulbacka